Miejscówka dla kloszardów

Chciałabyś/chciałbyś kiedyś polecieć do Australii?

Mnie tam nigdy wcześniej nie niosło, ale… ostatnio czytałam wspomnienia mojego Ojca oraz jego towarzysza podróży, Bogdana Kwiatka i… zakochałam się. Zapierające dech w piersiach wschody i zachody słońca, dziewicza przyroda, ogromne przestrzenie, góry, morze… Najmniejszy kontynent, na którym wszystko jest największe!

Też bym tam chętnie poleciała!

Pytanie drugie: ile jesteś skłonna/skłonny poświęcić, aby gdzieś wyjechać? Jak długo oszczędzać, ile znieść niewygód, ile nocy nie przespać?

Wydaje mi się, że podróżowanie w dzisiejszych czasach jest banalne, jak pójście do sklepu po zapałki. Albo po kilo cukru.

Ale popatrzcie na to. Jak było dawniej, jak ludzie nie mieli jeszcze tyle kasy. Ile samozaparcia, ile cierpienia, aby się tam znaleźć!

WŁADEK: „Mokro, zimno, ciężki bagaż i to zmęczenie, a przecież byliśmy u kresu sił. Była godzina 24:00, gdy z plecakiem i torbą udaliśmy się na poszukiwanie jakiegoś miejsca, by przetrwać te kilka godzin do wschodu słońca! W pobliżu, w załomie bloku mieszkalnego była nisza, a w niej pracujący agregat prądotwórczy! Tam też przychodzili biedacy, by załatwić swe potrzeby fizjologiczne. Znalazłem deskę i położyłem na niej śpiwór, obok na karimacie położył się Bogdan.” (wspomnienia)

BOGDAN: „Około północy kładziemy się na suchym betonie pod jakimiś schodami, pośród padłych gołębi, jakby pomiędzy upadłymi Ikarami. WELCOME TO AUSTRALIA.” (“5 lat w 2 lata”, tom I, s. 140.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Share your love

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *